Korek

Wypadek na autostradzie

Ponieważ miasto stoi w korku, postanowiłem dziś pójść po rozum do głowy i objechać go dookoła autostradą. Nie był to specjalnie mądry pomysł. Znaczy, pewnie był, ale na ten sam wpadli chyba wszyscy mieszkańcy, którzy nie pojechali akurat na wakacje. Rezultat był taki, że utknąłem w korku bez żadnej możliwości ucieczki na bok czy objechania zatoru. Wydawało się, że to normalny korek, jaki powstaje zwykle w okolicach pewnego węzła drogowego, w którym zaprojektowali za krótkie zjazdy i wyjazdy, ale gdy minąłem go pół-stojąc, pół-jadąc w korku, zorientowałem się, że przyczyna tkwi gdzie indziej.

Korek

Okazało się, że była nią kolizja drogowa. W panującym upale i pośpiechu jeden samochód wjechał w tył drugiego, co spowodowało kolizję. Nie była na tyle poważna, by ktoś ucierpiał, ale spowodowała zrozumiałe utrudnienia. Na miejscu pracowała policja i straż pożarna. Jednak korek tworzył się nie przez służby mundurowe, bo wszystkie pojazdy stały na pasie awaryjnym, nawet na centymetr nie wystając poza linię ciągłą. Korek powodowały ciężarówki, które wbijały się na lewy pas, żeby ominąć, nie blokujące przejazdu, wozy strażackie i radiowóz.

Trudno się dziwić, że krew mnie prawie zalała, jak i większość innych kierowców, którzy mijali miejsce zdarzenia. Przecież za kierownicami tych ciężarówek siedzieli zawodowcy. Podobno mają specjalne uprawnienia i większe umiejętności niż większość z nas. Tymczasem powodowali nie tylko zator drogowy, ale i realne zagrożenie na drodze. To naprawdę niepoważne. W rezultacie dojechałem do domu pół godziny później, ale przynajmniej cały. Mam nadzieję, że innym kierowcom też udała się ta sztuka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.