parking

Parkowanie ekstremalne

Mam wrażenie, że niedługo nie będzie się już dało jeździć po naszych drogach. Nie tylko dlatego, że zapchamy je dokumentnie samochodami, których z roku na rok jest coraz więcej. Bardziej dlatego, że obowiązujące reguły i normy kulturowe mają coraz mniejsze znaczenie, a zaczyna panować wolna amerykanka. O ile jeszcze na ulicach i drogach nie jest najgorzej, o tyle na parkingach trwa prawdziwa walka o przetrwanie. Przede wszystkim zaczyna się ono od tego, że każdy chce zaparkować obok wejścia. Nie potrafię zrozumieć, jak można spędzić pół godziny jeżdżąc w kółko po parkingu, żeby tylko zająć miejsce obok wejścia, zamiast zaparkować spokojnie kawałek dalej i przejść się te kilka kroków. I tłumaczeniem nie może tu być konieczność dźwigania zakupów, bo wózkiem można podjechać równie dobrze 5, 10, jak i nawet 200 metrów.

parking

Jeśli pominiemy już blokowanie alejek przez polujących na miejsce kierowców, to mamy jeszcze kategorię cwaniaków. Ci potrafią wypatrzeć ofiarę, która za chwilę będzie odjeżdżać i zatrzymać się na środku alejki czekając na ten manewr. To nic, że blokują przejazd innym, czasem przez kilka nawet minut. Niecierpliwi potrafią udawać, że są inwalidami, posługując się kartą wydaną na zmarłą parę lat temu cioteczną siostrę stryjenki. Są też tacy, co idą na całość i parkują na miejscach dla inwalidów bez żadnego skrępowania.

Do tego często parkujemy tak, że zajmujemy dwa miejsca parkingowe, albo kawałek drugiego. W efekcie na parkingach mieści się mniej pojazdów, co prowadzi do dodatkowych kłopotów i trudności ze znalezieniem miejsca. Inna rzecz, że wyznaczone przestrzenie są po prostu za wąskie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.