droga

Podróż życia

Każdy z nas ma w głowie swoją podróż życia. Dla niektórych będzie to wycieczka rowerem po trudnych górskich szlakach. Dla innych podróż samochodem po europejskich autostradach. Z kolei dla mnie wymarzoną trasą jest przejechanie norweskich dróg. W wielu odcinkach są wąskie, kręte, pełne tuneli, serpentyn i stromych podjazdów. Jednocześnie oferują fenomenalne widoki, które rekompensują trudy jazdy. Dosłownie na przestrzeni kilku kilometrów można przejechać z poziomu morza na 1600 metrów i z pełnego słońca trafić na pełnię zimy. Jeszcze na przełomie czerwca i lipca zdarza się jechać śnieżnymi tunelami. Przeżycia są naprawdę niezrównane, ale też koszty niemałe.

droga

Wszystko dlatego, że droga do Norwegii jest bardzo daleka. Lekko licząc to ponad 1000 kilometrów i praktycznie zawsze konieczność przeprawy promowej. Nie dość, że powoduje to wysokie koszty w paliwie, to jeszcze opłaty promowe też nie są małe. Jednak potem wrażenia są zniewalające. Miałem już okazję poruszać się po norweskich drogach i wiem, że pokazywane przez popularne internetowe mapy czasy przejazdu można włożyć między bajki. Nie raz i nie dwa, przyjdzie nam cofać się na drodze szukając miejsca, do wyminięcia się z autobusem czy ciężarówką. Istnieje też wysokie prawdopodobieństwo, że trafi się na stado owiec czy reniferów blokujących trasę.

Moim celem jest słynna Droga Atlantycka. To niecodziennie wyglądająca trasa biegnąca wybrzeżem Atlantyku, wijąca się kilkunastoma mostami po malutkich, targanych wiatrem wysepkach. Widoki są podobno niesamowite, a jeśli akurat panuje sztorm, jezdnie są zalewane hektolitrami wody. Jest pięknie i jednocześnie strasznie. Aż chce się jechać do Norwegii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.