przejście dla pieszych

Leżący policjant

Próg zwalniający jest wrogiem polskich kierowców. Nienawidzą go z całego serca posiadacze czterech kółek, bo uniemożliwia im rozwijanie nadmiernych prędkości w terenie mocno zabudowanym. Pojawienie się tego chytrego przeciwnika powoduje, że imają się różnych sposobów, aby go przechytrzyć. Nie raz byłem świadkiem, jak mniejsze wersje leżących policjantów, które nie zajmowały całego pasa ruchu, próbowano omijać środkiem. Było to szczególnie widoczne przy przejściu dla pieszych na moim osiedlu. Zlokalizowany między dwoma górkami obiekt był omijany bez przerwy środkiem jezdni. Doprowadziło to do tego, że zarząd dróg postawił pośrodku kawał słupa, byle tylko wariaci nie jeździli okrakiem po liniach.

przejście dla pieszych

Nie trzeba było długo czekać na reakcję, bo już dwa dni później, w nocy ktoś ten słup rozwalił w drobny mak. Może po pijaku nie zauważył, a może po prostu specjalnie go zniszczył. Teraz rozwalany jest regularnie co tydzień, ale muszę przyznać, że podziwiam determinację nie tylko kierowców, ale również instytucji miejskich, które regularnie naprawiają ten słupek. Widocznie uznały, poniekąd słusznie, że bezpieczeństwo pieszych jest ważniejsze niż chęć dojechania do osiedlowej Stonki pół minuty wcześniej.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ludzie, którzy mieszkają w większości na tym osiedlu nie mogą przestrzegać przepisów. Przecież po tym przejściu sami przechodzą idąc do parku czy na zakupy. Ba, chodzą tam przecież ich dzieci. Naprawdę uważają, że lepiej byłoby, gdyby auta pomykały tam, jak po autostradzie z prędkością 140 km/h? Cieszę się z istnienia leżących policjantów. Jest przynajmniej cień nadziei, że nie zginę pod kołami idąc po chleb.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.