korek

Korki bez sensu

Nie wiem, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach w moim mieście, ale odkryłem, że nie da się już przewidzieć reguł dotyczących zakorkowania poszczególnych ulic w mieście. Jeszcze kilka miesięcy temu było wiadomo, że w południe lepiej nie pchać się przez dany region miasta, bo tam na pewno wszystko stoi. We wtorki blokowała się jedna arteria prowadząca z północy na południe, a o poranku zatkana była w drugą stronę. Wszystko miało swoją wewnętrzną logikę i pozwalało zaplanować czasy przejazdu pomiędzy poszczególnymi dzielnicami miasta. Tymczasem we wrześniu stało się coś, co zmieniło całkowicie ten układ. I to nie w sposób przewidywalny. Nie ma już żadnych reguł.

korek

Na tę sytuację zwrócił mi uwagę kolega, który jeździ do pracy w okolicach mojego domu. Kiedyś korki zdarzały się tam zwykle we wtorki i środy. Teraz nie ma reguły, bo mogą trafić się każdego dnia, albo przez cały tydzień da się jeździć normalnie. Fakt, że przez miasto przetacza się jakąś wstrząsająca fala remontów, związanych z przebudową linii kolejowych, ale tak kompletnego rozregulowania miasta nikt się chyba nie spodziewał. Być może wynika to z tego, że ludzie ciągle próbują ogarnąć drogi poruszania się po mieście. Niestety mają z tym poważny problem, bo inni też szukają. W efekcie to, co działa jednego dnia, nie działa kolejnego. I szukanie zaczyna się od nowa.

Efekty widzimy każdego dnia, próbując dostać się do pracy, albo do domu. Najgorsze jest to, że nie ma alternatyw, bo komunikacja miejska też tkwi w tych korkach. Nikt nie czuje się zachęcony do przesiadki, a pogoda nie zachęca do spacerów. Nie wiem już czy kiedykolwiek będzie lepiej. Może pora się wyprowadzić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.