Autostrada

Jazda na zderzaku

Nie potrafimy jeździć po autostradach i drogach ekspresowych. Po prostu nie potrafimy. Większości kierowców wydaje się, że jak mają do dyspozycji szeroką, gładką drogę, to mogą na niej robić co tylko chcą. Wystarczy przejechać się jakimkolwiek odcinkiem naszych dróg, aby przekonać się o prawdziwości tego stwierdzenia. Jednym z najczęstszych grzechów popełnianych przez kierowców na drogach szybkiego ruchu jest tzw. jazda na zderzaku. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Wyprzedzamy jadącą z prędkością 90 km na godzinę ciężarówkę. Jedziemy na ekspresówce, czyli możemy zgodnie z prawem jechać 120 km na godzinę, a w świetle naszych mętnych przepisów to nawet 129. I nagle za nami pojawia się rozpędzony pan szos. Mruga światłami, prawie wyprzedza nas pasem zieleni i jedzie tak blisko naszego tylnego zderzaka, że w lusterku możemy zobaczyć jego przekrwione świńskie oczka.

Autostrada

To wyjątkowo niebezpieczna sytuacja. Wystarczy bowiem, że z jakiegokolwiek powodu będziemy musieli przyhamować, a ten szaleniec po prostu wjedzie nam w tył. Nie ma żadnych szans na wytracenie prędkości, bo siłą rzeczy naciśnie hamulec z opóźnieniem wobec nas. Fizyka jest w tym przypadku bezwzględna i może dojść do kolizji, która przy takich prędkościach zakończy się fatalnie. Jeżeli wszyscy wyjdą cało z takiego karambolu, to będzie można mówić o cudzie.

Jednak statystyki wypadków i apele ekspertów i policjantów zdają się na nic. Szaleńców, którzy uważają jazdę na zderzaku za coś normalnego jest bardzo dużo. A przecież skoro ma już samochód, który spokojnie rozwija duże prędkości, to nie powinien mieć problemu, aby po kilku sekundach znów wrócić do ulubionej jazdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.