czołg

A może czołg?

Marzenie mam, marzenie mam, podśpiewuję sobie czasem tę piosenkę z pewnej kreskówki, gdy stoję w przeklętym korku spowodowanym przez budowę kolejnej niepotrzebnej nikomu linii kolejowej w moim mieście. A moje marzenie, to posiadanie czołgu. Gdybym jechał czołgiem, to bym mógł się przez to wszystko przebić, nie zważając na korki czy blokady drogi. W ostateczności mógłbym użyć działa i przedostać się do domu. Jestem pewien, że podobne myśli kryją się w głowach wielu innych kierowców, którzy razem ze mną tkwią w tej beznadziei. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, by na twarzach towarzyszy korkowej niedoli zobaczyć odbicie tego snu, podsycanego oglądaniem w dzieciństwie serialu o przygodach załogi pewnego czołgu.

czołg

Oczywiście do spełnienia takich marzeń nie dojdzie, a przynajmniej nie w warunkach miejskich. Wydaje mi się, że widziałem gdzieś oferty możliwości przejazdu zabytkowym czołgiem po poligonie czy innym przeznaczonym do tego terenie. Myślę, że byłby to wyśmienity prezent urodzinowy dla większości osób w moim wieku, które jeszcze pamiętają końcówkę PRL-u i barwne, choć czarno-białe, przygody ekipy Janka Kosa, którzy do spółki z Hansem Klossem wygrali drugą wojnę światową. Przynajmniej w naszej kolektywnej wyobraźni. Zatem wcielenie się w rolę kierowcy czy nawet pasażera wielotonowego kolosa byłoby ukoronowaniem naszych marzeń. Pewnie niejeden z nas chciałby taki czołg później porwać i ruszyć nim na podbój miasta.

Jednak z braku czołgu, musimy tkwić w korkach i to bez względu na to, czy wybierzemy własny samochód, czy komunikację miejską. Wszyscy utkniemy w tych samych miejscach i wszyscy będziemy wpatrywać się w opartego o łopatę robotnika palącego papierosa. A moglibyśmy mieć czołg…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.